Schronisko górskie w Tatrach – dobry sposób na pobyt w górach

Wielu z nas nie wyobraża sobie wakacji bez pobytu w górach. Długie i wyczerpujące wędrówki, radość z osiągnięcia szczytu, spotkania z ciekawymi ludźmi, odkrywanie nieznanych dotąd zakątków, spokój i oderwanie od domowych problemów – to wszystko powoduje, że zwolenników wyjazdów w góry ciągle przybywa. Oczywiście każdy wybiera inny rodzaj relaksu. Są i tacy, którzy wolą spacer po samych kurortach zamiast wypraw w góry. Na szczęście jednak prawdziwych turystów ciągle jeszcze można spotkać. W Tatry, do Zakopanego szczególnie, turyści zaczęli przyjeżdżać na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Wcześniej owszem znajdowali się ludzie, którzy penetrowali góry, ale byli to głównie pasjonaci. Nic dziwnego zresztą. Nie chodziło tylko o to, że te regiony naszego kraju były mało spopularyzowane, ale praktycznie brak było bazy noclegowej. Pierwszym piewcą Tatr był Stanisław Staszic, ale najwięcej dla Zakopanego zrobił doktor Chałubiński z http://geroority.co.pl/, który swoim pacjentom zalecał pobyt w górach. Ci, który wybrali się w Tatry, najczęściej tak bardzo zachwycali się krajobrazem, czystym powietrzem i samymi górami, że wracali tu często, a dodatkowo zachęcali swoich bliskich i znajomych do pobytu w górach. I rzeczywiście, turyści zaczęli tu masowo przyjeżdżać. Niestety, ci pierwsi, którzy przybyli do Zakopanego, musieli mieszkać w pokojach wynajętych od górali, bo po prostu nie było tu innych noclegów. Przyzwyczajeni do określonych standardów bogaci turyści oczekiwali czegoś innego. Powoli więc zaczęły powstawać niewielkie pensjonaty. Tak naprawdę jednak prawdziwi turyści, którzy wybierali się w Tatry, chcieli też mieć się gdzie zatrzymać, tym bardziej, że często górska wędrówka trwała kilka dni. Często za miejsce odpoczynku służyły im górskie chaty dla pasterzy. Wtedy już znano schroniska górskie, bo takowe funkcjonowały choćby w Alpach. W Tatrach pierwsze schronisko zbudowano nad Morskim Okiem w 1836 roku. Spłonęło one kilka lat później i dość szybko zostało odbudowane. Schroniska były w górach niezbędne, gdyż dość szybko rozwijała się turystyka wysokogórska. Powstawały najczęściej na miejscu dawnych szałasów pasterskich. Murowane, drewniane – zawsze z niesamowitą atmosferą i ludźmi, którzy ową atmosferę tworzyli. Gospodarzami schronisk byli górale z krwi i kości, którzy kochali góry i potrafili godnie ugościć turystów, którzy odwiedzali ich schroniska. A przebywali tu naprawdę niezwykli gościa. Na początku funkcjonowania schronisk nie było jeszcze wielu szlaków, a sama wyprawa wymagała wynajęcia przewodnika i była dość skomplikowana, więc tylko prawdziwi zapaleńcy docierali do powszechnie teraz dostępnych miejsc. Prawdziwy rozkwit schroniska w Tatrach przeżywały w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Masowa turystyka nie była jeszcze tak rozwinięta i po górach chodzono nie dla lansu, ale z potrzeby serca. Mnóstwo było wtedy studentów. Schroniska oferowały nie tylko nocleg i wyżywienia, ale niesamowitą atmosferę. Wieczorami można było porozmawiać, powspominać, wysłuchać bardziej doświadczonych turystów, posłuchać gry na gitarze. Atmosfera była niesamowita. Wraz z rozwojem masowej turystyki zmieniały się również schroniska. Teraz częściej stawiają na turystów, którzy rezerwują pokoje na dłuższy wypoczynek. Oczywiście każdy turysta, który wieczorem schodzi z gór, musi znaleźć nocleg w schronisku, taka jest podstawowa idea tego miejsca. Najczęściej jednak musi nocować na podłodze w schronisku. Ma to jednak swój uroki i przywraca wiarę w to, że nie wszystko jeszcze zostało skomercjalizowane.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Informacje o wpisie